6 niezawodnych sposobów na to, żeby Twój mailing trafił do kosza

6 niezawodnych sposobów na to, żeby Twój mailing trafił do kosza

Pisanie mailingu to prosta sprawa, prawda? Przecież to tylko list. Ot, nic wielkiego. Nic, do czego warto się przykładać. Jednak, jak każda forma pisana, rządzi się regułami, których przestrzeganie ułatwia komunikację i pomaga osiągnąć cel. Poniżej podsuwamy odpowiedź na pytanie: Co zrobić, aby klient oznaczył Twoje wiadomości jako spam i wypisał się z listy odbiorców?

1. Solidne podstawy relacji

Jeśli źle zaczniesz, źle skończysz. Ta bezlitosna zasada dotyczy również pisania mailingu. Pamiętaj, więc o właściwym przywitaniu. „Siemka”, „siemandero” czy mniej oklepany „siemson” sprawią, że dzieli Cię już tylko krok od pozyskania leada. Traktuj klienta jak dobrego znajomego niezależnie, czy działasz w bankowości czy prowadzisz sklep zoologiczny.

2. Bądź inbound

Według strategii inbound marketingu to odbiorca ma Cię znaleźć, a żeby to zrobić… musi mieć pretekst do szukania. Twój mailing powinien być więc intelektualnym wyzwaniem. Tym samym, pracując nad mailem, zapomnij o umieszczeniu loga czy nazwy firmy na górze strony. Dopuszczalny jest jedynie mały logotyp, gdzieś na samym końcu. Taki ukłon w stronę uważnych klientów.

3. Twórz legendę

Nie oszukuj się, że ludzie przeglądając setki maili rano, chcą abyś od razu przeszedł do sedna sprawy. Rozwlekaj i przeciągaj. Nie krępuj się i opowiedz na początku jakąś anegdotę lub nieśmieszny kawał. Wszak każdy z rana pragnie poprawić sobie humor. Co ważne, najlepiej jeśli tytuł maila w ogóle nie będzie odnosił się do jego treści. Zaskoczenie, zaskoczenie i jeszcze raz zaskoczenie – oto przepis na sukces.

Szukasz grafiki, która zainteresuje odbiorcę? Porzuć płatne stocki i profesjonalne zdjęcia produktowe. Twoje fotki z wakacji czy imprezy rodzinnej na pewno zostaną lepiej zapamiętane. Zbudujesz tym samym również bliską więź z klientami. Ludzie to uwielbiają!

4. Język korzyści

Wszyscy lubią konkrety, dlatego w głównej części maila opowiedz o tym, co otrzymasz dzięki działaniu klienta. Wymień na przykład, jakie profity czekają na Ciebie pod warunkiem, że czytelnik zdecyduje się zasubskrybować Twój mailing. Nie zapomnij napisać, ile zarobisz, gdy ten skorzysta z oferty i kupi produkt lub podpisze jakże korzystną dla niego umowę.

Chcesz opisać w mailu nowy produkt? Każdy ma inne potrzeby, więc nie sil się na teksty z cyklu: Dzięki produktowi zyskasz… Potencjalni klienci bardzo cenią praktyczne informacje. Podaj więc wagę, wymiar i skład. Te informacje z celnością snajperskiego pocisku trafią w serce klientów.

5. Grywalizacja przede wszystkim

Niektórzy twierdzą, że 5-latek może być lepszym managerem niż doświadczony marketer. Zapamiętaj tę lekcję i pisząc maila, czerp garściami z doświadczeń malca. Kiedy byłeś dzieckiem lubiłeś zabawy w chowanego? Twoim klientom zostało to do dzisiaj. Czytający maila uwielbiają doszukiwać się informacji.

Wyboldowanie? Budzi mocniejszy strach niż Buka. Wypunktowania? Psują całą zabawę. Pisz najlepiej ciągiem. Dopuszczalne jest dzielenie na akapity, ale tylko po to, żeby urwać myśl i podwyższyć stopień trudności gry. Aha i stosuj tylko jeden, mało czytelny font, najlepiej w jednym rozmiarze przez cały tekst. Gonitwa, nawet okiem po grzbietach nagłówków i akapitów różnej wielkości, niewątpliwie dostarczy adrenaliny.

6. Call to action

Właściwe call to action to połowa sukcesu. Pamiętaj więc o zakończeniu maila odpowiednim zwrotem. Możesz życzyć miłego dnia lub przedstawić czytelnikowi, co go czeka, jeśli zerwie umowę przed terminem. Tradycyjna zasada „jak nie prośbą to groźbą”, zgodnie z zaleceniami punktu 5, to idealne ukoronowanie maila i sposób na wzmocnienie sprzedaży.

Stosowanie powyższych zasad, grozi nie tylko utratą subskrybentów, ale również klientów. Nawet tych, którzy uważali, że co by się nie działo, zawsze zostaną z Twoją marką.

Testuj na własną odpowiedzialność!


Fot.: Angie Harms
Maciej Potępa
ADMINISTRATOR
Profil

Podobne wpisy