Content writing: talent czy rzemiosło?

Content writing: talent czy rzemiosło?

Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że pisać każdy może, bo co to za wielka sztuka? Znajomość gramatyki i ortografii to przecież poziom podstawówki, a autokorekta wyłapie błędy. Inni z kolei są czcicielami talentu przez duże T. Albo chlubią się swoim własnym, albo uważają, że oni to się nigdy nie nauczą. Gdzie leży prawda? Tam, gdzie zwykle, czyli pośrodku. 

Do czego potrzebny jest talent

Jest coś, co w branży zwie się „lekkim piórem”. To coś, co sprawia, że teksty są płynne, przystępne i przyjemne w odbiorze, nawet jeśli temat jest trudny lub nieciekawy. To talent pozwala nam na tworzenie słownych gier, mrugnięcie okiem do czytelnika. Wrodzone zdolności sprawiają też, że jest nam łatwiej. Bo szybciej znajdujemy odpowiednie słowa, formułujemy swoje myśli w zdania. Nasza wyobraźnia jest bardziej rozwinięta, więc łatwiej podejść nam do bardziej abstrakcyjnych tematów. A także trudnych. Tekst blogowy o rodzajach kotłów CO do łatwych nie należy. Jednak sam talent to za mało. Nawet najlepsi pisarze i dziennikarze z czasem tworzą coraz lepsze teksty – bo zyskują warsztat. Uczą się.

Czego można się nauczyć?

Nauczyć można się przede wszystkim poprawności językowej i dostosowania stylu do konkretnego tekstu. Ale warsztatu pisarskiego też! Przeplatanie zdań dłuższych i krótszych, stosowanie łączników, dzięki którym zdania przechodzą płynnie jedno w drugie, a nie brzmią jak seria z karabinu maszynowego – to kwestia warsztatowa. Podobnie jak urozmaicanie tekstu synonimami, tworzenie wiarygodnych opisów.

Można stworzyć piękny i poetycki artykuł, który niczego nie sprzeda, pozostawi jedynie czytelnika z łzą wzruszenia w oku. A można napisać dobry warsztatowo tekst, w którym czytelnie podkreślimy wszystkie zalety produktu czy usługi. Wystarczy pamiętać, by każdy przymiotnik podeprzeć dodatkowymi argumentami np. uniwersalny dzięki możliwości regulacji rozmiaru. Można zrozumieć, czym jest język korzyści, nauczyć się wyszukiwania synonimów, konstrukcji treści. Kwestią czysto warsztatową jest znajomość zasad SEO.

Talent pomaga w tworzeniu, ale to rzemiosło pomaga w sprzedaży. Copywriter czy content writer to nie pisarz. Żeby stworzyć chwytliwy tekst, trzeba nie tylko porwać czytelnika, ale obudzić w nim konsumenta. Pamiętajmy, że nie chodzi tu tylko o sprzedaż konkretnej rzeczy, ale także o przywiązanie od marki, chęć powrotu na bloga.

A może wiedza ogólna?

Skończyłeś warsztaty z kreatywnego pisania, a Twoim praprzodkiem był Jan Kochanowski. Ale to wciąż za mało. Żeby dobrze pisać, potrzeba także wiedzy ogólnej – o ile nie mówimy o specjalistach piszących jedynie na temat mikrobiologii. Odwołania do popkultury, historii, budowanie oryginalnych porównań, parafrazy – to wszystko owoce szerokiej wiedzy ogólnej.

Żeby wygrać konkurs chopinowski, trzeba mieć talent. Żeby grać w filharmonii też. Ale jednak na całym świecie w filharmoniach i operach pracują tysiące muzyków, a wybitnych jednostek jest niewiele. Podobnie z pisaniem. Nie każdy ma wielki talent, ale przy odpowiedniej ilości pracy i samozaparcia, będzie pisał dobrze i interesująco. Proporcje talentu i rzemiosła są różne. Teksty niesione talentem bywają porywające, ale chaotyczne. Teksty, w których zbyt mocno widać rzemiosło, bywają z kolei poprawne, ale nie zapadają w pamięć.

Co na to nauka?

Instytut Gallupa przeprowadził kiedyś badanie: aż 2 miliony wywiadów z najlepszymi w swoich dziedzinach ludźmi. Od prawników, przez muzyków po sportowców i nauczycieli. Okazało się, że za ich życiowe powodzenie odpowiada nie tyle talent, co poczucie własnej wartości, dostrzeganie zalet i wykorzystywanie ich1.

Talent to zdolność do wykonywania konkretnych czynności. Marcus Buckingham i Donald Clifton, autorzy książki „Teraz odkryj swoje silne strony”. Twierdzą, że talent to powtarzalny wzorzec myślenia, który wykorzystuje się w pożyteczny sposób. Wzorce myślenia i zachowania zależą od połączeń neuronów w mózgu. Talent to więc wrodzone zjawisko, które pomaga nam w rozwijaniu naszych mocnych stron. Nie da się go wyćwiczyć ani sztucznie stworzyć, można go jednak stymulować albo zaniedbać. To powinno wystarczyć na odpowiedź „talent czy rzemiosło”? Nic nie da sam talent, a samo rzemiosło to za mało.

W każdym z nas siedzi leń. Czasem ukryty, czasem się nie maskuje, ale siedzi. Dlatego chętnie widzimy w ludziach przede wszystkim talent. Widzimy spektakularne gole Lewandowskiego, śmiejemy się na filmach Allena i dajemy się porwać historiom Tolkiena. Widzimy ich talent, ale nie widzimy ile pracy zajęło oszlifowanie go. Ile morderczych treningów, nieudanych tekstów, podartych kartek i nauki stało za sukcesami po drugiej stronie kulis.


[1] Dominika Winnikow, „W poszukiwaniu talentów”

Podobne wpisy